Wednesday, October 7, 2015


12) Sfałszowane przez Wydział Wewnętrzny Policji (Internal Affairs Bureau) moje skargi i alarmy o pomoc, jakie wnosiłam odnośnie sytuacji w okupowanym domu i napaści na mnie przez policjanta. Proszę zobaczyć, w jaki sposób policjanci z Wydziału Wewnętrznego fałszowali moje skargi: ZAWSZE NA KORZYŚĆ SWOICH KRYMINALNIE POWIĄZANYCH KOLEGÓW! Policjanci współpracujący ze światem przestępczym byli świetnie chronieni przez swoich kolegów, którzy przyjmowali na nich skargi!

a) Moja pierwsza skarga (Complaint) złożona w pierwszą noc napadu, kiedy sierżant BRENDAN DOLAN, #2459, wykręcił mi ręce żebym "siedziała cicho", a do atakujących narkomanów powiedział, że "mogą robić co chcą" w naszym domu. Treść mojej skargi została sfałszowana i zarejestrowana w taki sposób: "Eva Grabowicz zadzwoniła na numer 911 po kłótni ze swoimi lokatorami"... To nie było przecież to, co zgłosiłam! Żaden z napastników domu nie był "lokatorem"! Napaść i dewastowanie czyjegoś mienia, to nie jest "kłótnia"!! I ja nie byłam nigdy właścicielem żadnego domu, żeby móc mieć "swoich lokatorów"!...

https://drive.google.com/file/d/0B8oH9u8PXU_UeWJFV3YydWt3WUk/view?usp=sharing

b) Druga skarga, złożona jako kontynuacja tej pierwszej. Składając tę skargę i każdą następną, tak liczyłam, wierzyłam i ufałam, że coś się odmieni, że prawda o tym, co się stało wyjdzie na jaw, że bandyci zostaną usunięci i że odzyskamy dom... Niestety, wszystkie te nadzieje się rozwiały i nie było już do czego wracać. Każda kolejna skarga była fałszowana ciągle w ten sam sposób: NAPAD RABUNKOWY, który zgłaszałam i który ciągle trwał, był "przeistaczany" w fikcyjne "NIELEGALNE WYNAJĘCIE", kryminaliści-narkomani, którzy się włamywali, rabowali i dewastowali dom, nazywani byli... "GOŚĆMI LOKATORA", a podobno: "...PRAWO STANOWE MÓWI, ŻE LOKATOR MA PRAWO MIEĆ GOŚCI..." - tak byłam pouczana! (tylko ciągle trudno było ustalić, kto był tym "lokatorem"!). Niestety, prawo stanowe nie "mówiło", przez cały ten czas, że człowiek, istota ludzka, ma prawo do bezpieczeństwa i zamieszkiwania we własnym domu!!...
                                                             
https://drive.google.com/file/d/0B8oH9u8PXU_UbHJIVWxGd2FJM0k/view?usp=sharing



13) Oto artykuł z niedawnego wydania "Nowego Dziennika" (luty, 2016). Nowojorska policja złapała przestępców okradających skrzynki pocztowe na Queensie! To musieli być "nasi" bandyci!! Oni też zaczęli napad na dom od obrabowania skrzynki. Potem włamali się kart kredytowych Kazimierza, robili zakupy na jego rachunek, zakładali nowe konta w różnych bankach na jego nazwisko... Policja umożliwiła im przecież dostęp do całego domu, do wszystkich dokumentów, nie tylko do rabowania skrzynki. Pod ochroną policji mogli spokojnie, przez ponad 5 miesięcy, rabować cały dom! Potem, jak telewizja przepędziła ich i dom został sprzedany, to oczywiste, że żeby "przeżyć" i móc dalej prowadzić swój narkotykowy business, "musieli" przecież rabować dalej, szukać następnych domów, nowych sposobów i podstępów, jak je obrabować... Minęły cztery lata i dopiero teraz policja ich "rozpracowała". Szkoda, że nasz dom nie miał tyle szczęścia!... 

https://drive.google.com/file/d/0B8oH9u8PXU_UdWVtMkthcWZiWUE/view?usp=sharing


14) Wydany przez inspektora "Building Department" nakaz opuszczenia piwnicy ("basement") przez nielegalnych lokatorów. Inspekcja była 25-go stycznia, 2012 roku, na wezwanie właściciela. Było to dokładnie w 12 dni po rozpoczęciu się napadu na nasz dom. Oszust, który przyszedł na kilka dni przed tą datą i nabrał właściciela, mówiąc, że jest "znajomym wspólnego znajomego" i "upuścił" całą książeczkę wypisanych fałszywych czeków (a potem umożliwił całemu tłumowi narkomanów wejście do domu), otrzymał nakaz opuszczenia piwnicy, wraz z innymi, towarzyszącymi mu dzikimi "lokatorami". Otrzymał również nakaz oddania kluczy właścicielowi. Mimo, że ten jedyny "wpuszczony dobrowolnie" (bo nieświadomie!) przez właściciela "gość", został po 12-tu dniach usunięty z domu, napad trwał dalej, przez długie miesiące i wszyscy kolejni włamywacze byli przez policję nazywani "LOKATORAMI" ("amerykańskimi dżentelmenami"!), którzy mają "PRAWO" mieszkać w naszym domu, a właścicielowi grożono aresztem, jeśli będzie ponownie wzywał policję.

https://drive.google.com/file/d/0B8oH9u8PXU_Uby15S3NTSWUxa1E/view?usp=sharing


15) Decyzja biura zarządzania budynkami, "Environmental Control Board" ("ECB"), jako rezultat wizyty inspektora w naszym napadniętym domu. Po wizycie inspektora, Kazimierz, jako właściciel domu, w ktorym przeprowadzona została kontrola, musiał uczstniczyć w przesłuchaniu ("hearing") w urzędzie ECB. Kazimierz sam wezwał inspektora o pomoc w sprawie pozbycia się niechcianych lokatorów, ale równocześnie inspektora do naszego domu nasłała także policja, z oskarżeniem o "nielegalne wynajęcie." Policja wprawdzie, w swoim fałszywym raporcie, wpisała MNIE jako fikcyjnego "właściciela domu," zamiast Kazimierza, ale ta "pomyłka" została wyjaśniona od razu, przy pierwszym spotkaniu z inspektorem. Decyzją tego przesłuchania, jak widać na załączonym dokumencie, Kazimierz NIE ZOSTAŁ uznany winnym nielegalnego wynajęcia swojego domu. Nie istniała żadna umowa ani nie było dowodów na przyjęcie jakichkolwiek opłat. Pomimo tej oficjalnej, urzędowej decyzji, policja cały czas zmuszała Kazimierza, aby każdego nowego włamywacza czy intruza traktował tak, jakby to był "lokator" i szedł do cywilnego sądu ("Landlord tenant"), gdzie procedura usununięcia lokatora trwała zwykle ok. 5-6 miesięcy. Policja instruowała Kazimierza, że "lokator ma prawo mieć gości." Gdyby nie pomogła nam telewizja, mogłoby to trwać w nieskończoność, bo ciągle nowi intruzi włamywali się i osiedlali w domu, wiedząc, że policja będzie ich chronić... Właściciel nie miał żadnej szansy pozbyć się ich! I nie mógłby przecież sprzedać domu pełnego dzikich lokatorów!... Dokument ten jest tylko "wyciągiem" z całej długiej decyzji tego urzędu ("ECB") i zawiera tylko te fragmenty, które dotyczą "nelegalnego wynajęcia" i zaprzeczają temu oskarżeniu. Ponieważ w dokumencie tym nazwisko "Richard Spadafora" występuje tak, jakby to była tylko jedna i ta sama osoba (decydujący na posiedzeniu sędziowie nie mogli pewnie "nadążyć" za skomplikowanym podstępem!...), dodałam pod tekstem własne odręczne komentarze, o którym z "panów Spadaforów," Senior czy Junior, jest w danym momencie mowa.

https://drive.google.com/file/d/0B8oH9u8PXU_UVWpvUXBqWF9aNHM/view?usp=sharing


16) Oto ugoda sądowa ("Stipulation of Settlement"), czyli dokument o obopólnym porozumieniu stron, finalizujacy (na moją korzyść) moją procedurę sądową przeciwko nowojorskiej policji:

https://drive.google.com/file/d/0B8oH9u8PXU_UcEg5Z2NVSVpFVWM/view?usp=sharing

17) Fałszywy raport policyjny w całości, zawiera również sfałszowane strony z notatników, "memo-pages" obu policjantów. Żółtym kolorem pozaznaczałam fałszerstwa, a czerwonym poprawki, jak powinno być:

https://drive.google.com/open?id=0B8oH9u8PXU_UQjNlTzNzN2Rua2M

18) Pozew sądowy ("Summons") wystosowany przez mojego adwokata, przeciwko Miastu Nowy Jork (New York City) i policji (NYPD, New York Police Department):

https://drive.google.com/open?id=0B8oH9u8PXU_ULVdIZ3Bocjl3SEE

19) Raport policyjny mojej współlokatorki, Pani Jadwigi, złożony w sprawie włamania i dokonanego rabunku (jednego z wielu!) w jej sypialni. Treść raportu została tendencyjnie zmieniona, PRZEKRĘCONA przez policję, z "włamania" i "rabunku" na... "NĘKANIE" ("harassment") ze strony "drugiego lokatora." Tak sformułowany raport został natychmiast unieważniony, bez żadnej interwencji. Bandyci mogli dalej bezkarnie napadać i okradać dom:

https://drive.google.com/file/d/0B8oH9u8PXU_UV0pzT0N3Nl9GWFE/view?usp=sharing


No comments:

Post a Comment